FANDOM


- Jestem lepszy, jestem lepszy, skurczybyku, skurczybyku - powiedział Dorian z nadzieją, że uda mu się mnie wytrącić z równowagi i skupienia. Obróciłem się robiąc zmyłkę i rzuciłem piłkę do kosza trafiając.

- Wooowoooa! - krzyknąłem. - Należy mi się ukłon, hihihihihihi - szyderczo się zaśmiałem.

- Przestałeś się dławić? Już?

- Haha, dobra, chodźmy! - Podbiegłem do Matiego i Adriana. Nie widziałem nigdzie Rexa, ani Mei. 

- Yo! - krzyknął niebiesko włosy. - Mamy wesołą nowinę!

- Chrystus się rodzi? - zaserwałem suchy tekst.

- Ee... Nie... Kazami zapisał nas do YBT (czyt. AjBiTi) i...

- I??? - powtórzyłem.

- Jesteśmy w zawodach, ha! - krzyknął Adrian.

- Alleluja! - powiedział uradowany Dorian i podskoczył. - Taaaaaaak!

- Musimy zacząć ostro trenować. - rzekłem. - Nie możemy się poddawać, nie możemy przegrać, musimy być ostrożni.

Adrian pobiegł po cztery piłki i dał każdemu z nas. Po tym powiedział:

- Poustawiajmy pachołki, abyśmy mogli poćwiczyć drybling, kto jest za?

Wszyscy podnieśliśmy ręce. 

- Dobra, do dzieła. - Za kozłowałem piłkę i doszedłem do mojego rzędu z pachołkami. Zacząłem dryblować.

Byliśmy w bardzo dobrej formie. Rzadko wypadały nam piłki z rąk, co było dowodem, że jesteśmy skupieni. Po treningu dryblingu, rzucaliśmy do koszów z różnego dystansu. Pięć metrów, sześć metrów, siedem metrów od kosza. Następnie podawaliśmy piłki do siebie na różne sposoby - przez nogi, nisko, rzucając do góry, podawanie zespołowe, z ręki do ręki, itd, itp... To był ciężki trening, ponieważ hala była otwarta do 17:00, mieliśmy jeszcze godzinkę.


Byliśmy bardzo zmęczeni, wręcz padnięci. Wypiliśmy wszystkie napoje jakie mieliśmy i oparliśmy się o materace.

- Jak... jak... jak następny trening będzie dłuższy to... to ja się zabiję, nie? - wydyszałem.

- Trzeba... trzeba trenować, musimy być... najlepsi. - powiedział Dorian.

- Jak wrócę do domu to się pójdę położyć, eh... - mruknął Dans i powoli usiadł.

- Kazami musi nam o wszystkim opowiedzieć... Jak było na otwarciu YBT... Przedstawić naszych przeciwników... Musimy poznać ich słabości i dobre strony. - wstałem. - Musimy poprowadzić Royiaru do zwycięstwa, w tym roku chcę zobaczyć dwunasty puchar YBT, jasne? Jesteście w stanie to zrobić, bo ja jestem gotów!

- Jesteśmy! Tylko... Rexa i Mei nie było, a ten trening by im się przydał.

- Masz rację, ale jutro możemy ten trening powtórzyć. Albo jeszcze jutro u mnie na boisku, o siódmej. Mamy jutro sobotę, więc nic do roboty innego nie mamy. - zaproponowałem.

- Mhm, to dobry pomysł. - zgodził się ze mną Dorian. 

- Dobra, ja mam kontakt z Mei to do niej zadzwonię. - powiedział Dans.

- To widzimy się jutro o siódmej u mnie na boisku, ok?

- Spoko! - krzyknęli pozostali. Uśmiechnąłem się, założyłem kurtkę i wyszedłem. 


Tymczasem na otwarciu YBT. Pan Kazami w czarnym garniturze siedział prawie na samym początku. Organizator zawodów, pan Yukito uśmiechnął się do kamery i powiedział:

- Oczywiście kibicuję drużynie z mojej dawnej szkoły, Liceum Demonzu! 

Do sali wszedłem wysoki mężczyzna z średniej długości brodą i czarnymi okularami. Na głowie miał czarną czapkę z daszkiem, ubrany był w sportowe dresy, a na ręku miał złoty zegarek.

- Witam wszystkich!! - krzyknął. Tuż za nim stał wysoki i umięśniony chłopak (prawdopodobnie kapitan Demonów) ubrany był w czarny strój koszykarski z wyszytymi złotymi wzorami. Na plecach miał wyszytą głowę diabła, również była cała złota, a oczy miał chyba z rubinów. Na głowie miał opaskę, lewym łokciu ochraniacz, a na prawym nadgarstku czarno-żółtą frotkę. Wyglądał naprawdę groźnie.

- Oto nowe stroje Demonów! Były co prawda drugie, ale czego nie robi się dla naszych graczy i... i kibiców!!

Chłopak zaklaskał. Z jego twarzy zniknął groźny wyraz twarzy i troche się uśmiechnął. Nadal miał jednak zmarszczone brwi.

- Więc... - szepnął zaskoczony wyglądem stroju jednego z Demonów. - Mam nadzieję, że Demony po raz trzydziesty pierwszy zdobędą tytuł mistrza! Oczywiście, mam nadzieję, że pojawi się jakiś zespół, który będzie mógł zmierzyć się z Demonami w finale więcej niż przez 20 minut. Przypomnijmy, że w tamtym roku Demony wygrały 20:0 walkowerem, więc od innych drużyn oczekujemy czegoś więcej, dziękuję, że wszyscy państwo się tutaj zgromadzili, zapraszam na pierwszy mecz, Royiaru kontra Tokage.

- Royiaru??? - zdziwił się trener Demonów.

- Royiaru??? - zdziwił się koszykarz. - Przecież oni już dawno nie grają!

- Widzisz... - pan Kazami w stał. - Są rzeczy, które się nawet fizolofom nie śniły, Royiaru zostało reaktywowane, mamy świetnych koszykarzy, mamy nadzieję, że daleko zajdziemy...

- To, że pan ma nadzieję, nie znaczy, że pańska drużyna przejdzie chociażby do ćwierć finałów. - powiedział trener Demonów.

- Dobrze, pokażemy na co nas stać! - pan Kazami zatrzymał się przed wyjściem i zwrócił do chłopaka. - Fajna kiecka... A nie... To długa koszulka, hehe...

Sala wybuchła śmiechem, chłopak upokorzony zakrył twarz rękoma.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki